Fundacja dla Zwierzat ARGOS | www.argos.org.pl

10.10.2018

Animalsi w Starogardzie Gdańskim (2017)

 

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ Animals, to istniejąca od 2001 r., druga co do wielkości organizacja zajmująca się bezdomnymi zwierzętami (9 schronisk, ponad 12 mln zł rocznego obrotu). W 2015 roku powstała też, połączona z nią personalnie, Fundacja "Animalsi", która tak się przedstawia:

"Fundacja Animalsi powstała z inicjatywy działaczy ochrony zwierząt i zamierza działać ściśle współpracując z OTOZ Animals dla poprawy losu bezdomnych zwierząt znajdujących się pod opieką tego stowarzyszenia. Powołanie Fundacji podyktowane było przede wszystkim chęcią prowadzenia działalności gospodarczej, a oddzielny podmiot gospodarczy oznacza czytelny i przejrzysty sposób prowadzenia działalności. Fundacja zgodnie ze swoim statutem będzie, generując dodatkowe zródła przychodów wspierać wysilki OTOZ Animals na polu walki z bezdomnścią i niehumanitarnym traktowaniem zwierząt w Polsce."
(fundacjaanimalsi.pl)

Z dostępnych publicznie dokumentów wynika coś raczej odwrotnego - jest nieprzejrzyście i wygląda bardziej na zarabianie pieniędzy na schroniskach niż dla schronisk.

Od 16 lat OTOZ prowadzi schronisko miejskie w Starogardzie Gdańskim. W 2017 r. na podstawie umowy wsparcia zadania publicznego Miasta Starogard Gdański (wraz z aneksem 2017), zawartej w trybie ustawy o działalności pożytku i wolontariacie. Z umowy tej wynika, że w 2017 r. Miasto wyłożyło na prowadzenie schroniska 199.200 zł, OTOZ wyłożył własne 123.432 zł, a ponadto wpływy z adopcji przynoszą 4.800 zł, co daje budżet zadania 327.432 zł. W 2017 roku do schronisko przyjęto 359 psów i 201 kotów. Podobnie jak w latach ubiegłych.

Jednocześnie, w 2017 r. Fundacja "Animalsi" wyłapała z 9 gmin bezdomne zwierzęta celem umieszczenia ich w schronisku w Starogardzie Gdańskim. Łącznie ok. 100 psów za kwotę ok. 180.000 zł., którą gminy zapłaciły Fundacji. Co się stało z tymi psami i pieniędzmi? Zerkając w dokumenty z wcześniejszych lat widzimy, że zawsze trafiały one do schroniska miejskiego Starogardu Gdańskiego, na mocy umów OTOZ o sprzedaż usług prowadzonego przez siebie schroniska. Skutkiem tego, zadanie własne Miasta Starogard Gdański nie było już takie całkiem "własne", a umowa o prowadzenie schroniska dla tego Miasta była dziurawa i była obchodzona - ale przynajmniej OTOZ miało pieniądze na pokaźny wkład własny w zadanie prowadzenia schroniska (38%). W 2017 roku pieniądze te trafiły jednak do innego podmiotu niż prowadzący schronisko.

Należy zakładać, że nawet jeśli coś się nie zgadza - to tylko na papierze. Czyli, że owe 100 psów faktycznie trafiło do schroniska w Starogardzie Gdańskim, a "Animalsi" jakoś podzielili się pieniędzmi z 9 gmin z OTOZ - tak aby wszystko grało. Trudno to sprawdzić, bo "Animalsi" nie złożyli sprawozdania finansowego do KRS za 2017 r., jak też i za 2016 r. Za to OTOZ złożył sprawozdanie merytoryczne OPP i tam podał, że dotacja Miasta Starogard Gdański w 2017 r. wynosiła nie 199.200 zł a 316.000 zł. Dodatkowe 117 tys. zł. to mogą być właśnie te pieniądze, bo OTOZ ma zwyczaj księgowania przychodów ze zwykłej sprzedaży usług dla gmin jako "dotacji".

Przy okazji wyszło, że z Miasta Starogard Gdański pochodzi najwyżej 200-250 psów na ponad 350 przyjmowanych corocznie do jego schroniska. Na resztę Miasto "przymyka oko". Pewnie nie za darmo, bo dzięki temu ponosi koszty ok. 900 zł na jednego swojego bezdomnego psa, podczas gdy inne gminy płacą dwa razy więcej (1.800-2.000 zł). Można powiedzieć, że małe gminy finansują większą, bo ona ma schronisko. Ale nie tylko, bo finansują także Animalsów w ich obu wcieleniach. Wprawdzie OTOZ dokłada do zadania "prowadzenia schroniska" 123 tysiące, ale razem z "Animalsami" uzyskuje na boku dodatkowy przychód rzędu ćwierć miliona złotych.

Legalnym i prostym sposobem przyjmowania do schroniska zwierząt z innych gmin byłoby porozumienie międzygminne w sprawie zapewniania bezdomnym zwierzętom opieki, którego wykonywanie, wraz ze schroniskiem, powierzono by OTOZ lub komukolwiek. No ale wtedy wszystkie psy i wszystkie złotówki byłyby ściśle rejestrowane i rozliczane między gminami.


Opisana wyżej działalność Gminy Miasto Starogard Gdański, 12 innych gmin, OTOZ Animals i Fundacji "Animalsi" wskazuje na naruszanie następujących norm prawnych.

1) Art. 5 ust. 1 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie stwierdza:

"Organy administracji publicznej prowadzą działalność w sferze zadań publicznych, o której mowa w art. 4, we współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz podmiotami wymienionymi w art. 3 ust. 3, prowadzącymi, odpowiednio do terytorialnego zakresu działania organów administracji publicznej, działalność pożytku publicznego w zakresie odpowiadającym zadaniom tych organów."

Umowa Gminy Miejskiej Starogard Gdański z OTOZ Animals z dnia 05.01.2016 dotyczy przedmiotu nie odpowiadającego zadaniom Gminy, bo określonego jako "prowadzenie schroniska". Przepisy prawa nie znają takiego zadania publicznego. Rezygnacja z właściwego określenia tj. "zapewniania bezdomnym zwierzętom opieki" pozwoliło na rozmycie kwestii, których zwierząt i jakiej opieki dotyczy zadanie.

Umowa przyzwala na działalność nieodpowiednią do terytorialnego zakresu działania organów administracji publicznej. Szczegółowy zakres rzeczowy zadania, opisany w umowie, pomija przyjmowanie do schroniska zwierząt z innych gmin, choć było to dotychczas stałą, a więc przewidywalną praktyką. Mówiąc o przyjmowaniu zwierząt do schroniska, zapomniano w umowie dopowiedzieć, że chodzi o bezdomne zwierzęta z terenu Gminy Miejskiej Starogard Gdański, choć dopowiedziano to w przypadku innych działań przewidzianych umową.

2) Art. 11 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt stwierdza:

"Zabrania się odławiania zwierząt bezdomnych bez zapewnienia im miejsca w schronisku dla zwierząt (...)"

Umowy Fundacji "Animalsi" z gminami Śliwice, Czersk, Ostaszewo, Bobowo, Kaliska, Osieczna, Osiek, Gniew i Pelplin zawierały postanowienie, że opieka nad bezdomnymi zwierzętami polegać będzie na umieszczeniu ich w schronisku w Starogardzie Gdańskim. Taki zapis w umowie niczego nie zapewnia, gdyż prowadzący to schronisko nie był stroną umowy i do niczego się nie zobowiązał. To jest ten moment, w którym publiczne pieniądze wyciekają poza zakres odpowiedzialności organów władzy publicznej.

3) Kolejne naruszenie prawa jest mniejszej wagi, ale jest bardzo znamienne.

Przewidziane w omawianej umowie pobieranie opłat za adopcję nie ma dostatecznych podstaw prawnych. Koszty realizacji zadania określonego w ustawie o ochronie zwierząt, pokrywane są w całości przez gminę, o czym wyraźnie mówi art. 11a ust. 5 tej ustawy. Ustanawia się opłaty, bo urzędnikom gminnym często umyka, że zadanie określone w ustawie o ochronie zwierząt należy wprawdzie do gospodarki komunalnej, ale nie ma charakteru usług użyteczności publicznej. W konsekwencji nie ma tu ani podstawy do ustanawiania opłat, ani osiągania przychodów, ani też do działalności gospodarczej gminy lub gminnej osoby prawnej. Choćby tak sugerowały im to przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz klasyfikacja budżetowa (*).

Ale przepis o kosztach ma tu też znaczenie szersze. Jeśli przyjąć (a wszystko na to wskazuje), że zakres umowy z OTOZ wyczerpuje zakres zadania gminnego, sformułowanego w ustawie o ochronie zwierząt, to powinna to być umowa powierzenia zadania, a nie wsparcia. Idąca za tym rezygnacja z wkładu własnego Animalsów (i równie własnych ich dochodów ze sprzedaży usług "prowadzenia schroniska" innym gminom), pewnie przysporzyła by łącznych środków na wspólną opiekę nad zwierzętami ze wszystkich 13 gmin.

 


(*) W klasyfikacji budżetowej przewidziana jest, w dziale "Gospodarka komunalna i ochrona środowiska", pozycja "90013 - Schroniska dla zwierząt". Choć nie ma takiego zadania gmin. Natomiast zadanie zapewniania bezdomnym zwierzętom opieki, ustalone w 1997 r., nadal nie znajduje odzwierciedlenia w klasyfikacji budżetowej.
Tych "schronisk dla zwierząt", o jakich mowa z pozycji "90013" nie ma już od co najmniej dwudziestu lat. Były to szczególne zakłady utylizacji, świadczące usługi likwidacji zwierząt "bezpańskich" lub "zbędnych do dalszego chowu", które "ludność" mogła do takich zakładów doprowadzać. Można by je zatem zaliczać do sfery usług o charakterze użyteczności publicznej i pobierać opłaty. W dzisiejszym stanie prawnym, działania takie noszą znamiona przestępstwa.